Nauki humanistyczne rozrosły się znacznie. Skierowały swoje zainteresowania ku sferom kiedyś zupełnie marginalizowanym przez dyskurs naukowy. Cały ten “akademicki abjekt” powraca dziś z dużą siłą, może jeszcze nie w Polsce, ale na Zachodzie z pewnością. Jesteśmy w stanie odnaleźć tekst na niemal każdy interesujący nas temat, bez wzglądu na to jak jest nie/popularny, jak bardzo wydaje się błachy czy niepoważny, niski bądź śmieszny. Problem przesunął się raczej na kwestię dostępności tych tekstów.
Znalazłem ostatnio fragment bardzo ciekawego tekstu traktującego o jednej z subkultur. Niestety całość pomieszczona była w zbiorowej pracy niedostępnej na rynku Polskim ani nawet Europejskim. Sprowadzanie książki z Ameryki dla jednego artykułu przekracza nie tylko finansowe ale także zdroworozsądkowe możliwości polskiego studenta. Zasmucony tym faktem postanowiłem przyjąć inną strategię i skontaktowałem się z autorem tekstu poprzez e-mail.
W odpowiedzi autor, którego tekst mnie zainteresował, wyraził swą radość z faktu, że ktoś chce czytać jego publikacje, i to w tak egzotycznym dla amerykanów kraju. Oczywiście załączył też elektroniczną wersję tekstu, o którym wspominałem.
Internet sprawia, że wszystko staje się bliższe, dostępniejsze, choć czasem trzeba wyciągnąć po to rękę (myszkę). Zastanawia mnie jednak jaka byłaby odpowiedź polskiego badacza na analogiczną prośbę. Może kiedyś sprawdzę.